Autentyczne doświadczenie żeglarskie
Poczuj siłę wiatru w żaglach i weź udział w prawdziwej morskiej przygodzie – bez komercyjnych sztuczek i tłumów z wycieczkowców.
Depending on conditions, we may make a landing on one of the outer islands such as Saunders, Pebble, or Bleaker Island. Wildlife is abundant, with penguins, albatross, and marine mammals present throughout the area. These days allow the expedition to settle into the rhythm of the vessel before heading south.
The crossing typically takes five to six days (but can be done in 4), shaped entirely by wind and sea conditions. Life on board falls into a steady routine of watchkeeping, sail handling, and observation. Seabirds accompany the vessel, and the Antarctic Convergence marks the transition into colder waters.
From here, the itinerary becomes flexible. Ice conditions, weather systems, and local opportunities determine our movements. We work through a range of environments—open coastlines, protected bays, and ice-filled channels. Possible areas include Elephant Island, the Bransfield Strait, and parts of the Weddell Sea, as well as the Gerlache Strait further west. Landings are made where conditions allow. These may include penguin colonies, glacier fronts, and historic sites from earlier expeditions. Locations such as Brown Bluff, Paulet Island, Deception Island, or Neko Harbor may be visited, but none can be guaranteed. Time is divided between sailing and time ashore. Whenever possible, we remain under sail, moving deliberately rather than covering distance. Small boat operations are used to access landing sites and to navigate close to ice and coastline.
Conditions again determine timing and route, and additional days are reserved here to allow for weather systems that may delay progress. The rhythm on board is established, and the focus shifts back to sailing and the open ocean. We arrive in Port Stanley, where the vessel is secured and the expedition concludes. This remains a working expedition. Decisions are made on the water, and no fixed route can be guaranteed. The experience is shaped by wind, weather, and ice.
Średnia ocen 4.9
Każdy rejs to coś więcej niż podróż - to wspomnienia, które zostają na długo po zejściu na ląd. Nasi Uczestnicy dzielą się swoimi historiami, emocjami i chwilami, które trudno opisać słowami... ale które próbujemy uwiecznić właśnie tutaj.
Myślałam, że to będzie tylko urlop. A to była podróż, która przewietrzyła mi duszę. Każdy wschód słońca na pokładzie przypominał, że można żyć wolniej i głębiej.
Anna
Norwegia, rejs turystyczny
Po 30 latach przerwy znów stanąłem za sterem. Wachta o czwartej nad ranem, wspólne posiłki w mesie, zimny wiatr, śmiech załogi - poczułem się jak dawniej. Cruise Tall Ships pomogło mi znaleźć rejs, na który nigdy sam bym nie trafił.
Marek Kowalski
rejs szkoleniowy na Morzu Północnym
Nie znałam nikogo, gdy wsiadałam na pokład. Po tygodniu miałam rodzinę, której nie da się zastąpić. To nie był tylko rejs - to była wspólna przygoda życia.
Julia Nowak
ekspedycja na Grenlandię
Dlaczego warto wybrać rejs na żaglowcu Tall Ship?
Chcę wypłynąć w rejs →Poczuj siłę wiatru w żaglach i weź udział w prawdziwej morskiej przygodzie – bez komercyjnych sztuczek i tłumów z wycieczkowców.
Zanurz się w świecie, gdzie czas płynie wolniej, a jedynym dźwiękiem jest szum fal i trzask lin.
Niezależnie od tego, czy masz doświadczenie żeglarskie, czy stawiasz pierwsze kroki na pokładzie – znajdziesz tu rejs dopasowany do Twoich oczekiwań i możliwości.
Od krótkich rejsów po Bałtyku po wielotygodniowe wyprawy transatlantyckie. Wybierz rejs, który pasuje do Twojego rytmu i marzeń.

Południowa ideaPrzez stulecia dalekie południe istniało głównie jako idea. Jako przeciwwaga dla znanego świata. Później pojawiło się na mapach jako Terra Australis — linia brzegowa wyobrażona na długo przed tym, zanim została dostrzeżona. Kiedy kontynent antarktyczny został wreszcie zauważony na początku XIX wieku, ujawnił niewiele ze swej natury. Lód, odległość i pogoda do dziś go definiują.Gdy stawiamy żagleTa podróż rozpoczyna się i kończy w Port Stanley na Falkland Islands. Zanim skierujemy się na południe, spędzamy czas wzdłuż tych wystawionych na działanie żywiołów wybrzeży. Wyspy kryją ciche bogactwo: pingwiny przemieszczające się między brzegiem a morzem, albatrosy szybujące na wietrze bez najmniejszego wysiłku, foki odpoczywające wśród kelpu.To miejsce pozwala się przystosować — do rytmu jednostki i skali krajobrazu.Z Falkland Islands wypływamy na otwarte wody. Przed nami Drake Passage — pięć do sześciu dni przeprawy, kształtowanej wyłącznie przez wiatr i morze.Życie na pokładzie układa się w stały rytm wacht, posiłków i obserwacji. Ptaki podążają za rufą, kreśląc coraz szersze łuki. Powietrze staje się ostrzejsze, woda ciemnieje i stopniowo przekraczamy granicę Antarctic Convergence.Pierwszy lód i zejście na lądLąd osiągamy na północy Antarctic Peninsula lub wśród South Shetland Islands. Od tego momentu plany stają się bardziej elastyczne.Mapy lodowe, układy pogodowe i lokalne warunki wyznaczają nasze przemieszczanie się. Torujemy sobie drogę przez cieśniny i wzdłuż linii brzegowej — czasem pod żaglami, czasem czekając, zawsze dostosowując się do warunków.Tam, gdzie warunki pozwalają, schodzimy na ląd. Lądowania odbywają się bez pośpiechu i na niewielką skalę — jest czas na spacer, obserwację i chwilę bezruchu.Kolonie pingwinów, czoła lodowców i pozostałości po wcześniejszych wyprawach znaczą ten krajobraz, lecz to sama przestrzeń definiuje to doświadczenie. Dźwięk rozchodzi się tu inaczej. Odległości trudno ocenić. To środowisko dyktuje warunki.Ponowne postawienie żagli na północPo dziesięciu do dwunastu dniach na wodach Antarktyki rozpoczynamy drogę powrotną na północ. Drake Passage przemierzamy ponownie, taką, jaką ją zastajemy.Rytm życia na statku powraca, teraz już znajomy.Wracamy do Port Stanley i cumujemy jednostkę. Wyprawa kończy się tam, gdzie się rozpoczęła.Działamy zgodnie z wytycznymi IAATO, koncentrując się na bezpiecznym podróżowaniu o jak najmniejszym wpływie na środowisko w odległym i surowym regionie. To wciąż pozostaje wyprawa o roboczym charakterze. Decyzje podejmowane są na wodzie, a przebieg podróży kształtuje to, co napotykamy po drodze.
Południowa ideaPrzez stulecia dalekie południe istniało głównie jako idea. Jako przeciwwaga dla znanego świata. Później pojawiło się na mapach jako Terra Australis — linia brzegowa wyobrażona na długo przed tym, zanim została dostrzeżona. Kiedy kontynent antarktyczny został wreszcie zauważony na początku XIX wieku, ujawnił niewiele ze swej natury. Lód, odległość i pogoda do dziś go definiują.Gdy stawiamy żagleTa podróż rozpoczyna się i kończy w Port Stanley na Falkland Islands. Zanim skierujemy się na południe, spędzamy czas wzdłuż tych wystawionych na działanie żywiołów wybrzeży. Wyspy kryją ciche bogactwo: pingwiny przemieszczające się między brzegiem a morzem, albatrosy szybujące na wietrze bez najmniejszego wysiłku, foki odpoczywające wśród kelpu.To miejsce pozwala się przystosować — do rytmu jednostki i skali krajobrazu.Z Falkland Islands wypływamy na otwarte wody. Przed nami Drake Passage — pięć do sześciu dni przeprawy, kształtowanej wyłącznie przez wiatr i morze.Życie na pokładzie układa się w stały rytm wacht, posiłków i obserwacji. Ptaki podążają za rufą, kreśląc coraz szersze łuki. Powietrze staje się ostrzejsze, woda ciemnieje i stopniowo przekraczamy granicę Antarctic Convergence.Pierwszy lód i zejście na lądLąd osiągamy na północy Antarctic Peninsula lub wśród South Shetland Islands. Od tego momentu plany stają się bardziej elastyczne.Mapy lodowe, układy pogodowe i lokalne warunki wyznaczają nasze przemieszczanie się. Torujemy sobie drogę przez cieśniny i wzdłuż linii brzegowej — czasem pod żaglami, czasem czekając, zawsze dostosowując się do warunków.Tam, gdzie warunki pozwalają, schodzimy na ląd. Lądowania odbywają się bez pośpiechu i na niewielką skalę — jest czas na spacer, obserwację i chwilę bezruchu.Kolonie pingwinów, czoła lodowców i pozostałości po wcześniejszych wyprawach znaczą ten krajobraz, lecz to sama przestrzeń definiuje to doświadczenie. Dźwięk rozchodzi się tu inaczej. Odległości trudno ocenić. To środowisko dyktuje warunki.Ponowne postawienie żagli na północPo dziesięciu do dwunastu dniach na wodach Antarktyki rozpoczynamy drogę powrotną na północ. Drake Passage przemierzamy ponownie, taką, jaką ją zastajemy.Rytm życia na statku powraca, teraz już znajomy.Wracamy do Port Stanley i cumujemy jednostkę. Wyprawa kończy się tam, gdzie się rozpoczęła.Działamy zgodnie z wytycznymi IAATO, koncentrując się na bezpiecznym podróżowaniu o jak najmniejszym wpływie na środowisko w odległym i surowym regionie. To wciąż pozostaje wyprawa o roboczym charakterze. Decyzje podejmowane są na wodzie, a przebieg podróży kształtuje to, co napotykamy po drodze.
Falklandy – Antarktyda – Falklandy

Papeete, Tahiti
10 lipca 2026
Papeete, Tahiti
25 lipca 2026
od 3744 € / osobę
Dowiedz się więcej o rejsie: Rejs w obie strony z Papeete · 10–25 lipca 2026
4:,
10 lipca 2026
Papeete, Tahiti
25 lipca 2026
od 3744 € / osobę
Dowiedz się więcej o rejsie: 4: – Papeete · 10–25 lipca 2026
Torshavn, Faroe Islands
11 lipca 2026
Stavanger, Norway
22 lipca 2026
od 2060 GBP / osobę
Dowiedz się więcej o rejsie: Torshavn – Stavanger · 11–22 lipca 2026
Piraeus (Port of Athens), Greece
11 lipca 2026
Piraeus (Port of Athens), Greece
18 lipca 2026
od 1070 GBP / osobę
Dowiedz się więcej o rejsie: Rejs w obie strony z Piraeus (Port of Athens) · 11–18 lipca 2026